Słownik języka polskiego podpowiada nam, że empatia (gr. empátheia „cierpienie”) to zdolność współodczuwania stanów psychicznych innych osób. Jak Ty jako psycholog , który na co dzień pracuje z osobami w żałobie definiujesz empatię?
Tak, empatia to zdecydowanie zdolność do współodczuwania, czyli do postawienia się w sytuacji drugiej osoby i spojrzenia na jakąś trudność z jej perspektywy. Ale empatia to również umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji i potrzeb własnych, i cudzych oraz umiejętna pomoc w ich zaopiekowaniu.
Zdolność współodczuwania emocji drugiego człowieka wydaje się pożądanym zasobem każdego z nas. Czy odczuwanie empatii możemy jakość wytrenować, generować w siebie z czasem dojrzewania i socjalizacji?
Empatia to umiejętność, którą jak najbardziej można trenować i rozwijać. Kształtuje się w nas już od najmłodszych lat, kiedy doświadczamy opieki świadomego i uważnego rodzica lub opiekuna – osoby, która potrafi zauważać i nazywać emocje, zarówno własne, jak i nasze, dba o zaspokajanie naszych potrzeb oraz pokazuje swoim przykładem, jak budować relacje międzyludzkie. Empatia jest jedną z podstawowych umiejętności społecznych – to dzięki niej potrafimy tworzyć głębokie, silne i satysfakcjonujące relacje na każdym poziomie.
Jak ukierunkowana jest nasza empatia? Czy jej pojawianie się, bądź jej brak, może mieć związek z naszą tożsamością rodzinną, polityczną, religijną, seksualną? Jaką rolę odgrywa identyfikacja „swój – obcy”?
Empatia ukierunkowana jest na drugiego człowieka, zakłada odczytywanie, rozumienie i opiekowanie cudzych emocji. Oczywiście aby rozpoznawać emocje drugiej osoby musimy najpierw sami nauczyć się tego jak, co i kiedy czujemy oraz opiekować to, co nasze. Jak wspomniałam przy poprzedniej odpowiedzi, empatia rozwija się naturalnie gdy dorastamy w bezpiecznym środowisku. Jeśli byliśmy wychowywani w przekonaniu, że emocje to coś złego, co należy ukrywać lub im zaprzeczać, jeśli doświadczyliśmy zupełnego braku współczucia czy otwartości na nasze potrzeby, albo, w skrajnych przypadkach, doświadczyliśmy jakiegokolwiek rodzaju przemocy, rozwój empatii może być zaburzony lub całkowicie zahamowany. Konsekwencją takiego wychowania są oczywiście również wiążące się z tym problemy w nawiązywaniu relacji i identyfikacji osób bliskich i obcych. Psychologia mówi jednak, że istnieją ludzie zupełnie pozbawieni empatii, to osoby cierpiące na zaburzenia osobowości- dyssocjalne czy psychopatyczne. Nie jest do końca jasne które czynniki – biologiczne czy społeczne – odgrywają większą rolę w kształtowaniu się takich zaburzeń. Ale wiemy, że warunki wychowania mają ogromny wpływ na to jak kształtowała się będzie nasza tożsamość.
Wydaje mi się, że często zaciera się granica pomiędzy zrozumieniem empatii a współczuciem. Jeżeli tak, jakie wskazałabyś najważniejsze pomiędzy nimi różnice?
Mówi się o tym, że empatia to zauważanie i rozumienie perspektywy drugiej osoby, ale bez głębokiego wczuwania się w to, co czuje druga osoba. Współczucie odnosi się bardziej do sytuacji, gdy zestrajamy się z emocjami drugiej osoby, niejako przejmując od niej emocje i traktując je jak swoje. Niebezpieczeństwo współczucia polega na tym, że pozwalamy cudzym emocjom zawładnąć swoim ciałem i myślami. Stawiamy się w miejscu współcierpiącego, a nie „pomagacza”, jak w przypadku empatii.
Przy okazji wywiadów odnoszących się do innych emocji pytałem psychologów o możliwe negatywne konsekwencje ich „nadużycia”, braku panowania nad nimi. Zatem, jakie złe skutki mogą pojawiać się w życiu osoby, która „nie kontroluje” swojej empatii lecz ona steruje postępowaniem człowieka? Czy to w ogóle możliwe?
Empatia to również narzędzie pracy osób, które pracują pomocowo: psychologów, medyków i innych osób na co dzień pracujących z ludźmi. Zbyt częste konfrontowanie się z ludzkim cierpieniem może rzutować na naszą psychikę dając poczucie ogólnego przytłoczenia, poczucia, że na świecie dominują trudności i nieprzyjemne emocje. Empatyzowanie może być czynnikiem wypalającym lub prowadzącym do trudności emocjonalnych osoby pomagającej. Gdy nie ustalimy sobie jasnych granic oddzielających własne życie od życia drugiej osoby, gdy zaczniemy nadmiernie analizować i brać na siebie odpowiedzialność za emocje i zachowania innych osób, wejdziemy w błędne koło. Nie jesteśmy w stanie pomóc każdemu, za wszelką cenę i wykonać za innych pracy nad ich własnymi emocjami. Dlatego tak ważna jest superwizja. Jej celem jest nie tylko konsultowanie trudności diagnostycznych czy związanych z programem wsparcia/terapii, ale również rozbrojenie własnego ładunku emocjonalnego uzbieranego podczas spotkań z pacjentami.
Czy spotkałaś się w swojej pracy z osobą, której empatia była ukierunkowana tylko na samą/ samego siebie? Jak można wówczas pracować z takim człowiekiem? Jakie rodzi wyzwania i zagrożenia taka sytuacja?
Empatia z definicji jest ukierunkowana na drugą osobę, jest to współodczuwanie z kimś, zdolność dostrojenia się do czyjegoś stanu emocjonalnego. Jeśli masz na myśli osoby, które, mówiąc kolokwialnie, były “przewrażliwione” na punkcie swoich emocji to owszem, spotykałam i spotykam takie osoby w codziennej pracy. Oczywiście niesamowicie ważne jest dbanie o własne emocje i potrzeby, ale żyjąc w społeczeństwie musimy pamiętać, że dbanie o siebie to również dbanie o relacje, czyli o innych, o osoby bliskie, przyjaciół, rodzinę. Kiedy spotykam się z taką osobą staram się zainteresować ją tematem właśnie tych potrzeb społecznych i wspólnie zastanowić się nad ustaleniem granic w taki sposób, aby dbając o siebie nie zaniedbywał tych, wśród których żyje. Życie w społeczeństwie to nie takie łatwe zadanie, to sztuka dbania w tym samym czasie o siebie i innych, prioretyzowania, odpuszczania, przeformułowywania własnych przekonań i nieustanna nauka siebie nawzajem.
Na co dzień pracujesz z osobami przeżywającymi żałobę. Często są to młodzi ludzie, którzy mają małe doświadczenie życiowe. Jaką rolę może odgrywać empatia, gdy umiera człowiek? Wówczas bardzo mocno odzywają się trwoga, niezrozumienie, tęsknota, smutek, złość i żal. Co w tym kontekście możesz powiedzieć o tej emocji? Jakie ma (może mieć) wówczas znaczenie w prowadzonej przez Ciebie terapii?
W pracy z żałobą empatia ma ogromne znaczenie. Przede wszystkim, gdy zaczynam pracę z osobą, która doświadczyła straty, zwracam szczególną uwagę na psychoedukację. To bardzo szczególny moment w życiu, w którym pojawia się wiele emocji, te które wymieniłeś i o wiele więcej. Ważne jest, aby być świadomym tego, że ich wystąpienie jest naturalne, poznać skąd się biorą i nauczyć się z nimi obchodzić. Towarzyszenie osobie po stracie to proces, podczas którego osoba wspierająca pomaga zauważyć, zidentyfikować i nazwać pojawiające się emocje, znaleźć sposób na poradzenie sobie z nimi, a następnie podjąć próbę ich przeformułowania i włączenia do codziennego życia, które odbudowywane jest na nowo, w innym kontekście, bez bliskiej osoby, ale z zachowaniem miejsca, w którym była, bo tęsknota z nami zostanie, ale chcemy, aby miała pozytywny wydźwięk wdzięczności za obecność.
Z Barbarą Plebańską rozmawiał Marcin Żukowski.