Dlatego poproszę Cię o uporządkowanie zagadnienia poprzez odpowiedź na pytania. Czym dla Ciebie, jako psychologa pracującego na co dzień z osobami w żałobie jest refleksja?
Na szczęście, w mojej pracy nie czuję się w żaden sposób zobowiązana do wierności definicjom słownikowym. Najważniejsze jest zawsze to co we wspólną przestrzeń wnosi Pacjent. Obserwuję u większości z nich, że czas żałoby przynosi wiele pytań natury egzystencjalnej. Jest to próba zrozumienia porządku w chaosie, który doprowadził do niewyobrażalnej dla nich wcześniej straty. W sposób naturalny rodzą się pytania dlaczego? Co mogłam/mogłem zrobić inaczej? Jakie było moje życie z utraconym bliskim? Jakie jest teraz? Co tak naprawdę w obliczu nieodwracalnego jest dla mnie wartościowe i chcę zatrzymać lub odzyskać.
Czy zgodzisz się z pojawiającą się w przestrzeni publicznej tezą, że współcześnie, ze względu na tempo życia bardzo trudno zatrzymać się i podjąć trud refleksji nad samym sobą, otaczającym nas światem?
Biorąc pod uwagę moje doświadczenia zawodowe, nie sposób się z tą tezą nie zgodzić. Aktualna popularność technik mindfulness nie wynika z faktu, iż kiedyś były nieznane, tylko nie były tak bardzo potrzebne. Są to metody pracy rozwijające, czy w zasadzie przywracające, dużej ilości Pacjentów uważność, czyli zdolność do samoświadomości w byciu tu i teraz. Coraz więcej osób doświadcza ogromnych trudności w pozostaniu w kontakcie ze swoim ciałem i umysłem w taki sposób, by potrafiła nazwać swoje emocje czy powiedzieć co czuje w ciele. Jesteśmy w takim pędzie, że dosłownie gubimy w tym siebie. Trudno jest myśleć o zdolności do refleksji jeżeli nie ma najpierw nas samych.
Co może sprzyjać w rozwijaniu refleksyjności?
Najbardziej niedocenianą “metodą” rozwijania refleksyjności jest przyzwolenie na nudę. Wydaje się to dość naturalne, że nasz umysł potrzebuje pustej przestrzeni, by mogło pojawić się coś nowego. Współcześnie jesteśmy nieustannie zachęcani do “wartościowego” spędzania czasu, rozwijania wszelkich kompetencji, najlepiej z mierzalnymi tego efektami. Tymczasem jest wiele badań potwierdzających rozwój mózgu, wzrost refleksyjności, kreatywności w tych pozornie pustych momentach naszego życia. Bardzo zapamiętałam artykuł, w którym opisywano pozytywny wpływ patrzenia za okno w trakcie jazdy pociągiem. Patrzenie połączone z „nicnierobieniem”. Bez książki, muzyki, słuchawek.
Fantastycznie sprawdza się także technika z kategorii vintage w postaci prowadzenia pamiętnika. Najlepiej pisanego odręcznie, ponieważ nasz mózg inaczej przetwarza pisanie odręczne i maszynowe. Pozytywny wpływ będą miały na pewno wspomniane wszelkie techniki mindfulnessowe pozwalające zatrzymać się w tu i teraz. Last but not least, chociaż uważam to tak naprawdę za absolutną podstawę – bezpieczne relacje interpersonalne. Bezpieczne czyli takie, w których możemy być sobą, pozostawać w relacji z własnym ja, a nie jego mechanizmami obronnymi.
Jakie widzisz różnice pomiędzy refleksją, a autorefleksją? Czy można je w ogóle oddzielać?
Rozumiem to w ten sposób, że refleksja może dotyczyć tego co na zewnątrz, otaczającego świata, środowiska. Autorefleksja będzie już raczej dotyczyła wyłącznie własnej osoby. Mogę powiedzieć, że w praktyce bardzo rzadko obserwuję to rozróżnienie. Trudno jest rozpatrywać siebie w oderwaniu od kontekstu, miejsca, czasu, czyli po prostu warunków w jakich żyjemy i jakie mamy przemyślenia na ich temat.
Jakie praktyki sprzyjające refleksji można wprowadzić na co dzień, aby lepiej rozumieć swoje emocje?
Uważam, iż absolutnie kluczową umiejętnością, której powinno się nauczać w szkole podstawowej, jest umiejętność rozróżniania: sytuacji, myśli, emocji i doznań w ciele. Najczęstszym błędem jest przypisywanie sytuacji roli wyzwalacza emocji. Tymczasem sytuacja generuje myśli i dopiero te odpowiadają za powstanie określonego stanu emocjonalnego. Jeśli zrozumiemy, że to nasze myśli pojawiające się w głowie wywołują emocje – a nie sama sytuacja – wtedy łatwiej będzie nam pojąć, skąd biorą się nasze uczucia i dlaczego reagujemy w określony sposób.
W jaki sposób rozmowa z psychologiem może pomóc w uporządkowaniu refleksji?
Najcenniejszym darem jaki rodzi się w pracy terapeutycznej, to relacja bezpiecznego przywiązania. Psycholog umożliwia Pacjentowi kontakt z jego własnym Ja lub służy mu swoim. Pacjent najczęściej doskonale wie czego potrzebuje, może mieć ewentualnie trudność żeby to odnaleźć. Psycholog nawet nie pomaga aktywnie w tych poszukiwaniach, raczej oświetla drogę i mówi “jestem w tym razem z Tobą”.
Czy istnieje „dobry moment”, aby zacząć głębiej przyglądać się swoim emocjom po stracie?
Zawsze kiedy cokolwiek budzi niepokój nasz lub naszego otoczenia. Nie ma dobrego momentu w rozumieniu perspektywy czasowej – może to być niedługo po śmierci, a może być lata później. Niezmienna pozostaje jednak zasada, że jeżeli czujemy, że cokolwiek może wymagać zaopiekowania, to im wcześniej, tym lepiej.
Jak refleksja wpływa (czy wpływa) na proces przeżywania żałoby?
Zdecydowanie go wzbogaca. Żałoba jest trudnym doświadczeniem, nasyconym emocjami, które najczęściej są tymi niechcianymi. Natomiast w tym ciemnym miejscu jakim potrafi pojawić się światełko myśli na temat tego co dobre, wartościowe, najcenniejsze.
Na co dzień pracujesz z osobami przeżywającymi żałobę. Często są to młodzi ludzie, którzy mają małe doświadczenie życiowe. Myśli refleksyjne mogą być tak bardzo różne, mogą się też po prostu nie pojawić. Natomiast dominują często tęsknota, smutek, złość i żal. Co w tym kontekście możesz powiedzieć o refleksyjności? Jakie ma wówczas znaczenie?
Refleksyjność nie ma wieku. Młode osoby często postrzegamy jako bardzo zbuntowane. Tymczasem mają one po prostu ogromną jasność w obszarze wartości jakimi chcą kierować się w życiu, często wbrew utartym wzorcom. Czy jest to bezrefleksyjne? Raczej bezkompromisowe, ponieważ wartości młodszych członków społeczeństwa często wyrastają w opozycji do zastanego porządku świata. Emocje, które pojawiają się w żałobie, mają ogromne spektrum możliwości swojej manifestacji. Nie zapominajmy, że nierzadko pojawiają się także emocje kojarzone z tymi pozytywnymi jak np. poczucie ulgi czy wręcz radość. Choć może wydawać się to paradoksalne, to emocje są tak różne, jak relacje łączące ludzi i sytuacje w jakich się mogą znaleźć. Natężenie emocji, wobec ostateczności śmierci, jest źródłem pewnego chaosu, niezrozumienia tego co się wydarzyło. I tak poszukiwanie sensu w tym niezwykle trudnym, ale jakże ludzkim doświadczeniu śmierci, prowadzi nas do myśli refleksyjnych.
Z Dagną Maciejewską rozmawiał Marcin Żukowski
Dołącz do akcji ZOSTAŃ ANIOŁEM, wesprzyj Fundację Hospicjum Pomorze Dzieciom: https://pomagam.pomorzedzieciom.pl/
Przeczytaj naszą rozmowę o empatii w żałobie z naszą psycholog Barbarą Plebańską.