Słownik języka polskiego definiuje spokój m.in. jako stan równowagi psychicznej, spokojne życie, brak odczuwania gniewu. Jak opiszesz tę emocję jako psycholog, co ją szczególnie wyróżnia?
Istnieje wiele definicji spokoju. Dla każdego z nas spokój może oznaczać coś innego – np. czas dla siebie, ciszę czy brak oczekiwań ze strony innych. Ja lubię określenie, że spokój to poczucie stabilności i harmonii. Taki stan równowagi, kiedy czujemy się ze sobą dobrze i wiemy, jak poradzić sobie z wyzwaniami, które pojawiają się na naszej drodze.
Kiedy odczuwamy spokój, to ….?
Moim zdaniem jesteśmy bardziej świadomi i obecni w teraźniejszości.
Po co człowiekowi takie uczucie? Jaką rolę (funkcję) odgrywa w naszym rozwoju oraz codziennym życiu?
Odczuwanie spokoju rozumianego jako stan równowagi i relaksu wpływa pozytywnie na gospodarkę hormonalną w naszych organizmach, pomaga w byciu uważnym na swoje potrzeby i skupieniu na chwili obecnej.
Co pomaga zachować i utrzymywać spokój?
Zadbanie o względny balans w różnych obszarach życia. Warto sprawdzić, czy w jakimś aspekcie funkcjonowania ta równowaga jest zaburzona i zastanowić się, jakie zmiany możemy wprowadzić. Ponadto zdecydowanie łatwiej jest zachować spokój, gdy jesteśmy świadomi własnych zasobów i ograniczeń oraz wiemy, do kogo możemy się zwrócić po pomoc, gdy znajdziemy się w sytuacji przekraczającej nasze aktualne możliwości.
Jak nauczyć się życia w spokoju w świecie, który jest tak bardzo hałaśliwy i rozpędzony, pełen rozpraszających bodźców?
Dobrze jest się od czasu do czasu celowo zatrzymać i wpisać “spokój” do naszego wypełnionego po brzegi kalendarza. Możemy usiąść w ciszy, zamknąć oczy i przez kilka minut skupić się na własnym oddechu. Możemy też zostawić w domu telefon i wyjść na spacer do parku lub zrobić sobie relaksującą kąpiel. Sposobów jest wiele, warto próbować i sprawdzać, co z nami najbardziej współgra.
Czy nasze indywidualne cechy charakteru, predyspozycje mogą być pomocne w budowaniu spokoju?
Mamy różne temperamenty, więc doświadczamy życia w bardzo różnorodny sposób. Nasilenie występowania określonej cechy może nam ułatwiać bądź utrudniać osiąganie spokoju. Kiedy np. występuje u nas wysoka wrażliwość sensoryczna, możemy potrzebować kompletnej ciszy, żeby móc się zrelaksować, podczas gdy dla osób z niższym nasileniem tej cechy pojedyncze dźwięki w tle nie mają większego znaczenia. To jednak nie oznacza, że spokój jest zarezerwowany tylko dla części z nas.
Spokój w powszechnym rozumieniu ma pozytywne konotacje. Czy Ty jako psycholog możesz wskazać zagrożenia z nim związane? Czy może pojawić się „zły spokój”?
Czasem zdarza się, że ktoś wygląda na bardzo opanowanego pomimo nieprzyjemnej, niespodziewanej sytuacji, która go spotkała. Tymczasem bywa tak, że “trudne” emocje wydają się zbyt obciążające, więc stosujemy różne mechanizmy obronne, żeby chwilowo nic nie czuć (np. wypieramy bądź tłumimy złość). Ten stan jest jednak daleki od relaksu i odprężenia. O ile często mechanizmy obronne pełnią funkcję ochronną, to stosowane w sposób nieadaptacyjny, mogą prowadzić nawet do izolacji, konfliktów, czy postrzegania rzeczywistości w sposób zniekształcony.
Czy szukanie „za wszelką cenę” spokoju może spowodować wycofanie się z życia społecznego, rodzinnego i zawodowego? Chodzi mi o osoby zakładające maskę spokoju, a w sercu noszące gorycz, żal, złość itp. Robiące wszystko aby na zewnątrz pojawił się obraz „pozytywnego” człowieka.
Spokój bywa gloryfikowany. Być może część z nas chciałaby nauczyć się spokoju i niczym buddyjski mnich pozostawać nieporuszonym bez względu na zewnętrzne okoliczności. Tymczasem spokój nie jest stanem permanentnym (szczególnie, gdy pracujemy, utrzymujemy relacje, prowadzimy aktywne życie), a emocje (zarówno te bardziej, jak i te mniej przyjemne) są nam potrzebne. Gdy “za wszelką cenę” próbujemy być spokojni, ale coraz więcej wydarzeń wywołuje w nas emocje, których nie chcemy odczuwać, z czasem coraz częściej wycofujemy się z życia pośród ludzi i zamykamy na nowe doświadczenia.
Jak rozmawiać z osobami przeżywającymi żałobę o spokoju? Czy w procesie przeżywania żałoby, mierzenia się ze stratą bliskiej osoby, psycholog może ukazywać znaczenie zachowywania spokoju?
W przypadku doświadczenia straty istotna jest uważność na to, czy fakt, że jesteśmy opanowani rzeczywiście oznacza wewnętrzny spokój, czy raczej tłumienie emocji, bierność lub apatię. Żałoba to nierzadko emocjonalny chaos, więc osiągnięcie spokoju może być długim procesem, w którym krok po kroku, oswajając się z nową rzeczywistością, zaczniemy odnajdywać lub tworzyć krótkie momenty dające chwilę wytchnienia.
Czy jest możliwe osiągniecie stałego, niegasnącego staniu spokoju/harmonii, który raz osiągnięty nie zanika nawet w obliczu nowych życiowych doświadczeń?
Możemy pracować nad tym, żeby spokój pojawiał się częściej w naszym życiu, ale należy pamiętać o tym, że stan spokoju nie jest stanem permanentnym. Doświadczamy w życiu różnych trudności i sytuacji, które bywają zaskakujące, czy przekraczające nasze aktualne zasoby, co wywołuje emocje. Odczuwanie całej palety emocji jest zupełnie naturalne i potrzebne do lepszego zrozumienia siebie.
Czy nieobce naszym codziennym doświadczeniom pragnienie „chcę w końcu osiągnąć święty spokój” nie stwarza zagrożenia oddalenia człowieka od realiów życia codziennego, od TU i TERAZ? Czy nie zakrzywiamy percepcji, nie zniekształcamy teraźniejszości?
„Święty spokój” dla każdego może oznaczać coś innego, ale jeśli rozumiemy go jako stan, w którym na co dzień ryzyko wystąpienia sytuacji trudnych, nieprzyjemnych, zaskakujących czy stresujących jest bliskie zeru, to tak, może to oddalać nas od świata zewnętrznego i zniekształcać rzeczywistość, która zazwyczaj ma różne odcienie. Możemy udawać, że nie widzimy tej części życia, która nam się nie podoba, ale to niestety nie sprawi, że ona zniknie.
Z psycholog Pauliną Król rozmawiał Marcin Żukowski.